Gralnia Legacy Trial – metagame breakdown

Przez dwa dni zeszłotygodniowego Gralnia Legacy Trial mogliśmy oglądać fenomenalne zróżnicowanie strategii i umiejętności. 28 graczy dnia pierwszego i 38 graczy dnia drugiego zaprezentowało w sumie 27 różnych talii, spisując je przez oba dni na łącznie 48 decklistach. 10 graczy z dnia pierwszego sięgnęło po inny archetyp dnia drugiego. Nie liczę tu indywidualnych różnic w spisach tych samych talii na przestrzeni obu dni (np. 2 kopie Green Sun’s Zenith w Mavericku w sobotę do 4 kopii tej samej karty w tym samym decku w niedzielę). Choć dane dotyczące talii z obu dni postanowiłem zaprezentować zbiorczo, nie chcąc rozdrabniać się nadmiernie i by przedstawić możliwie pełny obraz polskiego Legacy, który zarysował się na tak sporym turnieju, to mimo wszystko jest co analizować, w dodatku na kilka różnych sposobów.

W pierwszym dniu rozgrywek najpopularniejszym wyborem graczy okazał się UR Delver, najwyraźniej stanowiąc dla wszystkich najlepszą formę rozgrzewki oraz dobry sposób na rozpoznanie mety przed głównym turniejem w niedzielę. Z ciekawostek, 5 spośród 6 spisów tej talii zawierało od 2 do 4 kopii Pteramandera, który nie znalazł miejsca jedynie w spisie Konstancji Strużyny (w żadnym z obu dni). Niestety, po 5 rundach sobotniego swissa, tylko jedna z tych bardzo szybkich i agresywnych talii zdołała odnieść trzy zwycięstwa (Cyprian Gawron), co i tak nie zapewniło jej miejsca w czołowej ósemce.

ChartGo

Być może dlatego w niedzielnym „main event” po UR Delvera sięgnęło zaledwie dwoje graczy, oddając tym samym pierwsze miejsce w rankingu popularności Stoneblade’owi w rozmaitych jego wariacjach. O sile tego archetypu pisałem tuż przed turniejem w tym artykule, nic dziwnego zatem, że wielu innych graczy postanowiło skorzystać z jego wszechstronności i stabilności na 6 rund niedzielnego swissa. Mimo to, wśród wszystkich iteracji UW Stoneblade, Delverblade i Esper Deathblade, tylko jedna, ta ostatnia, rękami Łukasza Bociana zdołała dotrzeć do top 8, gdzie po bardzo długim i wyrównanym pojedynku o włos przegrała półfinał z RG Lands. Nie można też powiedzieć, że pozostałe wcielenia kontrolnego Stoneforge Mystica przepychały się o najlepsze tie breaki tuż poza czołową ósemką – ich zdobycze punktowe wahały się od 9 do 0, widać zatem, że prawie 16% reprezentacja w mecie nie przełożyła się na dominację w końcowej klasyfikacji.

Dlaczego tak się stało? Spróbujmy spojrzeć na nasze dane z nieco innej strony, klasyfikując poszczególne strategie wedle innego klucza:

Gralnia - typy talii

Tego typu kategoryzacje zawsze okazują się niezgrabne i niesatysfakcjonujące, zależnie od klucza doboru, ja jednak musiałem wybrać własny. Talie oparte o Delver of Secrets, ze względu na ich podobieństwa, swoistą uniwersalność tempa, taktyki oraz poszczególnych narzędzi, postanowiłem wydzielić od pozostałych. Ta właśnie statystyka, oprócz niesłabnącej popularności strategii bazujących na mocy pierwszoturowego insekta 3/2, pokazuje, czemu Stoneblade nie poradził sobie tak dobrze, jak teoretycznie powinien. Duże tempo, presja i różnorodność interakcji oferowanych przez RUG czy Grixis Delver (oba w niedzielnym top 8), przy jednoczesnym nagromadzeniu szeroko pojętych „aggro” decków znacznie osłabiających kontrolny gameplan (Death&Taxes, 4c Loam, Maverick), nie ułatwiły życia ani Stoneblade’owi, ani innym graczom kontroli.

Tu warto jednak nadmienić, że ze wszystkich „klasycznych / dużych” talii kontrolnych, w poczet których zaliczyłem Grixis Control, Stoneblade, Miracles i (z braku lepszej opcji, na bazie personalnego „widzimisię”) RG Lands, to właśnie te spisy z dodatkiem Czerni poradziły sobie relatywnie najlepiej. Poza wspomnianym Esperem Łukasza Bociana, w top 8 znalazł się także Sebastian Owczarek ze swoim Grixis Control, zaś drugi z graczy tego decku, Artur Bogusiak, przegrał swoje win-and-in w ostatniej rundzie swissa, po drodze jako jedyny pokonując zwycięskie tego dnia RG Lands. Także drugie miejsce Grixis Delvera, kierowanego przez Michała Musiała, sugeruje, że dostęp interakcji poprzez discard daje uniwersalną przewagę w tak zróżnicowanej mecie.

Skoro już o zróżnicowaniu mowa, wróćmy na moment do pierwszego diagramu. Skupiliśmy się na popularności UR Delvera i Stoneblade’a, lecz tak naprawdę zbiorczo najpopularniejsze okazały się talie indywidualnie najmniej popularne. W tego typu breakdownach wrzuca się je przeważnie do jednego wora opatrzonego napisem „Rouge decks”, lecz nie uważam, by taki termin oddawał sprawiedliwość taliom takim, jak Sneak&Show czy 4c Loam, które znajdziemy w tym zestawieniu.

Gralnia - pojedyncze talie

Jak widać na załączonym obrazku, nasze turniejowe „rodzynki” wcale nie ciągnęły się w ogonach, zamiatając kurz na ostatnich stołach. Ziemowit Strużyna swoim Painterem już w sobotę o włos minął się z najlepszą ósemką, przegrywając 2-1 z Burnem w piątej rundzie swissa, zaś w niedzielnym turnieju rozdeptał swissowych oponentów, by trafić do top 8. Zaledwie jeden punkt oddzielił od tego samego sukcesu Tomasza Pazdro-Wasowicza i jego arcyciekawe The Antiquities War – chyba jedyny affiniti-podobny deck w formacie, z powodzeniem zastępujące stary Grixis Tezzerator. Kolejny w zestawieniu punktowym 4c Loam pierwszego dnia rozgrywek po 5 rundach zdołał uplasować się w pierwszej ósemce, a kierujący nim Paweł Szostek zdołał wejść do topa również w niedzielę (tym razem RUG Delverem), co wśród wszystkich 38 graczy udało się tylko dwóm osobom.

Co z tego wynika? Tylko i aż potwierdzenie, że Legacy to „format ekspercki”, w którym absolutnie nie trzeba grać „tym, co wszyscy”, by robić to dobrze i z przyjemnością, a osiągniecie dużej wprawy w kierowaniu jedną, choćby i najdziwniejszą talią, prędzej czy później przynosi efekty.

Gralnia - fair decks

Ostatnie z graficznych podsumowań naszych wspólnych zmagań odpowiada na najprostsze, najbardziej generalne i chyba najczęściej zadawane z pytań – jaka była meta? Podział Legacy na fair i unfair decks jest relatywnie najbezpieczniejszą z opcji, budzącą względnie mało kontrowersji. Tak też, wśród wszystkich „oszukańczych strategii” wygrywania znalazło się przewijanie przeciwnika na jeden raz, zmienianie lądów w niezniszczalne potwory 20/20, wskrzeszanie demonów z grobu w pierwszej turze i inne, nie sprowadzające się do bicia oponenta „ludzikami” po parę punktów obrażeń ani nie sprowadzające go do samobójczej śmierci w 82 turze, po zagraniu 17 kontry lub ultimate planeswalkera. Przy tak miażdżącej przewadze fair decków (3:1), aż dziw bierze, że spośród 12 unfair talii aż 3 znalazły się w niedzielnych finałach. Choć z drugiej strony – czy to faktycznie aż tak dziwne?

Poza rewelacyjnym Imperial Painterem prawdziwym postrachem swissa okazał się Nicolas Boltuc i jego RB Reanimator, demolujący przeciwników przez wszystkie 6 rund, bez ani jednej porażki. Na polu tak uczciwej walki, jak Gralnia Legacy Trial, reanimacja pokazała ponownie, że w rękach sprawnego kierowcy jest w stanie zajechać wszystkich i wszędzie w piorunującym tempie. Tak jak ewlandon w kolejnych ligach na MTGO, tak Nicolas Boltuc ponownie potwierdził siłę tej talii w otwartym polu z przewagą kontroli. Ostatecznie jednak zarówno w sobotę jak i w niedzielę, na pierwszym miejscu, ku zaskoczeniu wszystkich, znalazła się ta sama talia.

RG Lands

36 LANDS

1 Ancient Tomb

1 Barbarian Ring

1 Bojuka Bog

3 Dark Depths

2 Forest

1 Ghost Quarter

1 Glacial Chasm

4 Grove of the Burnwillows

1 Karakas

2 Maze of Ith

1 Petrified Field

1 Riftstone Portal

3 Rishadan Port

1 Sheltered Thicket

2 Taiga

1 The Tabernacle at Pendrell Vale

4 Thespian’s Stage

1 Verdant Catacombs

4 Wasteland

1 Wooded Foothills

2 CREATURES

2 Reclamation Sage

13 INSTANTS and SORC.

4 Crop Rotation

3 Gamble

3 Life from the Loam

3 Punishing Fire

10 OTHER SPELLS

3 Exploration

1 Manabond

1 Molten Vortex

4 Mox Diamond

1 Sylvan Library

SIDEBOARD

1 Alpine Moon

1 Boil

1 Carnage Tyrant

2 Choke

1 Flashfires

2 Krosan Grip

1 Nissa, Vital Force

1 Sorcerous Spyglass

2 Sphere of Resistance

2 Tireless Tracker

1 Trinisphere

Na pierwszy rzut oka, w mecie złożonej w trzech czwartych z fair decków (w dodatku z taką przewagą Delverów) Landy powinny od razu przychodzić na myśl jako faworyt. Problem w tym, że przy wciąż relatywnie sporej ilości combo talii, ale też przy dominacji Stoneblade’a i w formacie, w którym Surgical Extraction występuje częściej, niż basic Island, deck tak bardzo cierpiący na brak wsparcia nowymi kartami, przy pozornie linearnej strategii wygrywania, nie jest już tak mocny. Nie inaczej było w przypadku Gralnia Legacy Trial – łącznie 74 kopie Surgical Extraction wśród wszystkich 48 talii dają nam średnio 1,5 kopii tej karty na każdy deck, czyniąc z niej drugą najczęściej graną kartę przez oba dni (zaraz po Brainstormie). Dlaczego więc spis tak dziwaczny (dla niektórych wręcz heretycki) jak powyższy sprawdził się tak dobrze?

surgical.jpeg

W pierwszej kolejności postawienie na tzw. „Port build”, czyli przewaga Rishadan Port (x3) nad Ghost Quarter (x1). Spowalnianie przeciwników, zarówno fair jak i unfair, jest znacznie wydajniejszym sposobem zakłócania ich planu oraz budowania przewagi (lub zyskiwania czasu na dobranie właściwej karty) od atakowania ich manabase tam, gdzie w dużej mierze opiera się on na basic landach. Dawno już minęły czasy żerowania na chciwości Czech Pile i Grixis Delvera, nie posiadających żadnego basica w decku, zaś przy dominacji UW kontroli w różnych odmianach, powrocie Grixis Controli czy przeobrażeniu się UR Delvera w talię z Wastelandami i mniejszą ilością duali, wytłuczenie wszystkich lądów przeciwnika 4x Ghost Quarter to myślenie bardzo życzeniowe. Również w grach 2 i 3, przy praktycznie pewnym grave-hate, kręcenie Wastelandami i Quarterami z grobu jest znacznie utrudnione i nie wpasowuje się w tempo rozgrywki, niejednokrotnie dając przeciwnikowi przewagę lądu czy tury. Jeśli Lądy są w stanie doprowadzić boardstate do poziomu, w którym mana denial przy użyciu Ghost Quarter staje się realną opcją, w zupełności wystarczy do tego jedna sztuka tej karty.

3 sztuki Dark Depths zamiast 4 to przedłożenie efektywności nad eksplozywność. Odrobinę mniejszy procent combo-kill w turach 1-3 za sprawą dobierania „natural combo” oznacza tu istotnie mniejsze ryzyko color screw w startowej siódemce – czwarte Depthsy zmieniły się w drugi Forest, tyleż egzotyczny, co zabezpieczający przez przypadkową przegraną od jednego Wastelanda lub Ghost Quarter przeciwnika, a także pozwalający ignorować efekty typu Back to Basics czy Blood Moon, zwłaszcza w pierwszych grach umożliwiając naszemu „Loam engine” zagwarantowanie nieuchronnego (inevitability) zwycięstwa po przekroczeniu pewnego etapu pierwszej gry.

Skupienie się na tym właśnie aspekcie – wykorzystywaniu bezwzględnej przewagi Landów w pierwszej grze nad praktycznie każdym nie-combo deckiem, stanowiło klucz do sukcesu w obu dniach. W łącznie 11 rundach swissa w miniony weekend oraz 3 rundach top 8 jedyne przegrane pierwsze gry miały miejsce z Death&Taxes (dwukrotnie z Łukaszem Matusiakiem w każdy z dni, przy wspomnianym color screw, końcowo 2-1) oraz z Grixis Control (z Arturem Bogusiakiem, z mulligana do 5, jedyna porażka, 0-2). Jak zatem w egzekwowaniu tego planu pomaga brak playsetu kluczowego dla talii Exploration, na rzecz splitu 3x Exploration, 1x Manabond?

O ile akceleracja przez Eksplorację to faktycznie kluczowa kwestia dla Landów, o tyle rzeczony split bynajmniej nie zmniejszał szansy na dobranie właściwej karty w turach 1-3. W tym zakresie Eksploracja i Manabond oferują ten sam efekt, jednakże Eksploracja to martwy draw w mid- i lategame. Jeżeli pierwsza kopia zostaje skontrowana, zdiscardowana lub po prostu nie trafia do startowej siódemki, przy 3x Gamble i 1x Sylvan Library jesteśmy w stanie bez problemu dobrać kolejny egzemplarz. Tam, gdzie talia musi wracać „from behind”, Manabond oferuje rozwiązania niedostępne dla Eksploracji, nawet jeśli zagralibyśmy ją na stół w dwóch kopiach. Najlepszy przykład stanowił tu wygrany 2-0 mecz ze Sneak&Show, gdzie w pierwszej grze z mulligana do 6, przy połączeniu Manabond, Life from the Loam i Rishadan Port, mogłem w parę tur zbudować boardstate chroniący mnie zarówno przed atakiem jak i triggerem Emrakula. Podsumowując, o ile granie mniejszej ilości Eksploracji nie czyni talii lepszą, przy zachowaniu takiego splitu można bez bólu pozwolić sobie na zwolnienie slotu czwartej kopii dla innej karty (np. Molten Vortex).

Riftstone Portal i Petrified Field to kolejne dwa „spicy” dodatki, zwykle nie występujące w „standardowych” spisach talii. Pierwszy jest obłędnie dobrym manafixem, zarówno chroniącym nas przed cudzym Wastelandem jak i umożliwiającym odpalanie combo t2-t3. Drugi, niejako zastępujący czwarty egzemplarz Life from the Loam, służy nie tylko zabawnym sztuczkom z Wastelandami i tiggerami naszych landów, lecz także chroni je przed kartami pokroju Surgical Extracion.

 

 

Konfiguracja sideboardu mówi sama za siebie. Przy przewidywanej, dużej reprezentacji fair U/Wx talii, nie spieszy się nam nigdzie w grach 2 i 3. Loam plan jest w nich praktycznie bezużyteczny, wychodząc z założenia, że przeciwnik ma w ręku przynajmniej jedną sztukę Surgical Extracion lub inny rodzaj grave-hate. Dlatego zwrócenie się ku prison planowi i wojnie na wyniszczenie okazuje się znacznie bardziej efektywne niż wciskanie przeciwnikowi tokenu 20/20 w pierwszych turach. Zamiast popularnego pakietu 3x Choke, split 2x Choke 1x Boil pozwala unikać smutnych scenariuszy, w których trzecioturowy enchantment spotyka się z Force of Will lub Spell Pierce, by w następnej turze zostać zamieniony na przeciwne Back to Basics. Prawdziwym postrachem talii szczęśliwie kryjących się za pakietem Swords to Plowshares okazują się jednak inne karty – Flashfires, mówiące same za siebie, Nissa, Vital Force, potrzebująca tylko jednej tury do drastycznego odmienienia gry przez swoje fenomenalne ultimate oraz Carnage Tyrant, w obliczu którego talie pokroju Death&Taxes czy Stoneblade zaczynają nagle wyglądać niedorzecznie i bezradnie.

Tyle względem elaboratu o dziwacznym deck-techu tak niepopularnej talii (dokonanym jedynie na prośbę czytelników). Mam nadzieję, że powyższe analizy nie tylko pokazują bieżący stan rodzimego Legacy w sposób możliwie rzetelny i miarodajny, ale przede wszystkim, że dostatecznie dobrze obrazują jego różnorodność, potencjał i niezrównaną atrakcyjność. Jedynym „wielkim nieobecnym” naszego metagame w obu dniach okazał się Storm – moim zdaniem najlepszy combo deck w fomracie. Jak jednak poradziłby sobie z tak przeważającą ilością talii kontrolnych i aggro-kontrolnych (delver decki, x&Taxes itp.) – niestety, nie dowiemy się tym razem, a ja nie próbuję wyrokować (choć z pewnością RG Lands mogłoby co najwyżej obrzucić Storm wyzwiskami). Jeszcze raz ogromne brawa dla wszystkich graczy, oby następne Gralnia Legacy Trial było równie ciekawe i równie bogate, zarówno w graczy jak i rozmaite talie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s