Koniec roku w Legacy

Podsumowanie absolutnie wszystkich istotnych wydarzeń, turniejów i wyników w Legacy z całego roku 2018 mijałoby się z celem – zanim doszedłbym do połowy i tak umarlibyście na starość, a ponad połowa z zaprezentowanego materiału byłaby po prostu nieaktualna ze względu na kształt formatu po banie Deathrite Shamana i Gitaxian Probe. A jednak od tego wydarzenia upłynęło kilka miesięcy obfitych w zdarzenia godne omówienia. Nowe karty, buildy, rezultaty, prognozy na nadchodzący rok – wszystko to zasługuje na choćby pobieżne przedstawienie, nim ostatnia karta ostemplowana datą 2018 trafi do naszego klasera ze wspomnieniami. Tych również będzie sporo, zarówno ogólnych, jak i bardziej indywidualnych. Jak Legacy wygląda dziś, na parę chwil przed sylwestrową zabawą? Jakie nadzieje rokuje na przyszłość dla nowicjuszy i weteranów formatu? Mam parę przemyśleń, pomyślcie więc, komentujcie i rantujcie razem ze mną.

Co było, a nie jest…

unmake

Mógłbym (z niemałą przyjemnością) rozwodzić się nad kształtem mety przed banem DRSa, ale nie służyłoby to niczemu poza historiograficzną skrupulatnością. Kolejne miesiące, Pro Toury, GP i inne, lokalne turnieje nie przyniosły odpowiedzi na pytanie „co jest najlepszą talią w Legacy”… i bardzo, bardzo dobrze.

Nasz rodzimy champion – Grzegorz Kowalski, twierdził w jednym z wywiadów tuż po zdobyciu wicemistrzostwa świata, że to jeden z powodów, dla których format absolutnie nie jest competitive i dosiada się do niego z doskoku, niczym na basen. Kto się z nim zgadza lub nie – jego rzecz, fakt pozostaje faktem: dominacja Grixis Delvera odeszła w to samo miejsce, do którego odszedł jednomanowy planeswalker. A choć Delver-decki we wszelkich konfiguracjach radzą sobie wciąż bardzo dobrze, pozostając solidnym, stabilnym pomysłem na niemal dowolną metę i turniej, nieprędko wróci talia mająca minimum 50% szans z praktycznie każdym innym deckiem w formacie.

 

 

 

Wywalenie Deathrite Shamana budziło wiele obaw o przyszłość Legacy, rysowaną w czarnych barwach reanimacji i wszelkiej maści unfair decków. Następujący wkrótce po banach Pro Tour rozwiał te obawy, pokazując po pierwsze, że stare, solidne strategie pokroju Death&Taxes nie tracą jakości bez względu na wszystko, pilnując normalności formatu, po drugie zaś, że pole do innowacji i przebudowy otwiera się na nowo. UB Death’s Shadow przebojem wdarł się do finałów tego turnieju, gładko modernizując się z Moderna do Legacy, czym wywołał powszechne zdumienie. Kolejne Grand Prix i MKM Series szybko odczarowały tę talię, przynosząc laury Miraclom, Eldrazim, Grixis Controlom czy Stoneblade’om. Combo-straszydła pokroju Reanimacji, Show&Tella w różnych wariacjach czy Storma nie tracą na popularności, acz, na przekór oczekiwaniom, nie dominują, sporadycznie tylko ocierając się o miejsca w czołówce wielkich rozgrywek. Jako jedyny praktycznie całkowitej post-banowej zagładzie uległ Czech Pile, zwany również 4C Leovoldem. Bez golgari Szamana utrzymanie funkcjonalności talii i wydajności manabase’u (jeszcze gorszego niż w wypadku Grixis Delvera) okazało się niemożliwe, a straty do dziś nie udało się powetować.

 

Winds of change

 

 

 

Powrót do powrotu do Ravnici zrobił bardzo wiele dobrego dla bardzo niedobrego Standardu, oferując zarazem nowe pomysły w Legacy. Mission Briefing według niektórych miało zastąpić Snapcastera, a Assasin’s Trophy zapowiadało rezurekcję wszelkich wariantów BUG kontroli, z Leovoldem na czele. Kolejne miesiące pokazały jednak, że tak się nie stało. Snapcaster dalej wkurza przeciwników niebieskich talii, zaś Trophy występuje ramię w ramię z Abrupt Decay praktycznie tylko w Aggro Loamie, który – również wbrew przewidywaniom – nie sięgnął po koronę króla formatu zdartą z głowy Grixis Delvera. Niemniej obie te karty występują tu i ówdzie, oferując wysoką jakość i możliwości modyfikacji tradycyjnych konstrukcji. Karta początkowo mniej ekscytująca, bo przypisana do dość specyficznego zakresu talii, z czasem okazała się znacznie bardziej przebojowa: Risk Factor dodał sporo mocy UR Delverowi i Burnowi, nieśmiało przebijając się także do różnych grixisowych konstrukcji. Trudno o metę bardziej sprzyjającą innowacjom, niż obecna, a wraz z nadchodzącym dodatkiem do Ravnici możemy spodziewać się jeszcze więcej ciekawostek do testów. Na tę chwilę pewne rzeczy pozostają niezmienne – Surgical Extraction to wciąż najczęściej latająca po stołach karta (52% wszystkich talii używa przynajmniej dwóch kopii, przebijając popularnością Brainstorma i Polluted Deltę, również plasujące się w okolicach 50% obecności w formacie), nic szczególnie nie woła o naprawę banhammerem, a żadna talia przebijająca się do turniejowych topów ze względną regularnością nie przekracza 6-7% reprezentacji w mecie. Smacznie i zdrowo.

 

 

 

 

Czym grać, panie premierze?

possibility

Jak nakreśliłem wcześniej, brak tu jednej „dobrej” odpowiedzi. Legacy to format dynamiczny, elastyczny, bardzo zróżnicowany i wymagający – każdy nowy gracz znajdzie tu talię dla siebie (odpowiednio szaloną, wybuchową, stabilną, prostą lub złożoną), każdą też będzie musiał nauczyć się grać porządnie. Rzecz jasna, poziom trudności waha się znacznie zależnie od archetypu, zaś najpopularniejsze opcje staramy się opisać w naszych artykułach wprowadzających do formatu.

Wśród kilkudziesięciu dostępnych talii wymienię te, które według mojego widzimisię mają nieco większy sens na start w formacie (lub w turnieju).

AGGRO / Aggro-Control:

goblin matron

  • Gobliny

Niegdyś będące tematem do żartów, dziś gobosy mogą zajechać przeciwnika w mgnieniu oka, zaś w grach trwających dłużej wcale nie kończy im się paliwo. Tegoroczny Standard przyniósł sporo cennych uzupełnień dla tej talii, która potrafi zarówno rozsypać się po stole niczym pełnoprawne combo, jak i pomijać ograniczenia swojego koloru i dobierać masę kart, usuwać kłopotliwe permanenty, kasować manabase czy omijać kontry. To talia, którą możecie nauczyć się grać szybko i wygrywać sporo, bo zaskakująco dobrze radzi sobie z kontrolami. Jej problemem są zawsze combo matchupy pokroju Reanimacji czy Omnitella, na które w dużych turniejach prędzej czy później zazwyczaj się trafia, a także najbardziej wszechstronna i powtarzalna w destrukcji Grixis Control.

 

  • Merfolki

merfolk lord

Podobnie jak w Modernie, trudno mówić dziś o Merfolkach jako topowym decku w Legacy, co nie znaczy, że nie warto zacząć od niego przygody z formatem. Bardzo prosty w obsłudze, tani w budowie, o dobrej konsystencji, szybki, poparty pakietem najlepszych kontrolnych zabawek z niebieskiego koloru ten tempo deck ma szansę pograć przyzwoicie z niemal każdym matchupem, pozwalając zarówno wygrywać w lokalnej mecie robiąc swoje, jak i uczyć się tego, co robią inni i co należy bezwzględnie kontrować. Trudno oczekiwać od Merfolków topowych wyników w dużych turniejach, gdzie musiałyby spotkać zbyt wiele innych, znacznie szybszych i bardziej wszechstronnych strategii, ale jeśli macie całe akwarium ryb po swoich zabawach w Modernie, trudno o lepszy wybór na początek z Legacy.

 

  • Grixis Delver

delver

Mogło się zdawać, że ciężar banów ostatecznie zmiażdży talię, która uprzednio dominowała format. A jednak, podobnie jak w wypadku Miracli tracących Sensei’s Diving Top, okazało się, że karty, którymi wciąż wolno grać w Grixis Delverze, są po prostu zbyt dobre, by uznać talię za martwą. W ostatnich miesiącach wyniki z MTGOnline oraz topowe miejsca w MKM Series Saragossa (2), Orlov Legacy Event w Pekinie (1) czy GP Shizuoka (top4) pokazało, że granie tym deckiem wciąż ma i będzie miało sens. Choć bez DRSa talia straciła masę interakcji i efektywności, a jej manabase stał się jeszcze bardziej beznadziejny, cała reszta narzędzi decydujących o jej niedawnej dominacji pozwala zachować jej elastyczność i zdolność do wywierania bardzo szybkiej presji. Bardzo dobry wybór na turnieje, nieco gorszy, jeśli chodzi o początki, bo choć grać tym jest dość łatwo, to grać naprawdę dobrze – dużo trudniej, zwłaszcza bez jednomanowego planeswalkera.

 

  • UR Delver

Zalety i przystępność grania tą talią opisywaliśmy w tym artykule, nie będę  więc powtarzał powodów, dla których warto sięgnąć po tę strategię na początek zabawy z Legacy. Rzecz w tym, że UR Delver przestał być jedynie biedniejszym, budżetowym zamiennikiem za swój grixisowy odpowiednik dla nowicjuszy wchodzących na FNMy.

Lightning-Bolt-full-textless-artwork

Od czasu banów talia, która straciła przecież bardzo istotne narzędzie, jakim było Gitaxian Probe, szaleje na MTGOnline, rozbijając się po topach tamtejszych Legacy Challenge, a w dużych, papierowych turniejach również lata znacznie bardziej regularnie. Risk Factor uzupełnił amunicję, często wyczerpującą się wtedy, gdy bazowy plan spalenia i zabiegania przeciwnika w kilku pierwszych ruchach nie wypala. W tym zakresie UR Delver bardzo przypomina Infect, bazując na podobnym połączeniu tempa i kontroli chroniącej jednostki przed removalem. Jednak tam, gdzie Infect, również obolały po stracie Gitaxian Probe, desperacko musi chronić swoich kilku małych jednostek za cenę przerażająco szybkich combo-killi w jednym ataku, UR Delver może dopalić to, co zostało z życia przeciwnika, który zdołał pozbyć się potworów ze stołu. Myślę, że nadchodzące z nowym dodatkiem do Ravnici Light Up the Stage jeszcze bardziej wzmocni tę talię, która w połączeniu z Risk Factorem utrzyma się w czołówce mety, gdzie już teraz prawie zrównała się procentowo z Grixis Delverem.

 

  • Death&Taxes

thalia

O podstawach D&T również możecie przeczytać u nas, jeśli nie wiecie, z czym to się je – w tym artykule. Osłabienie Grixisa znacznie poprawiło grywalność tej talii, która, niczym Rosja według mojego licealnego historyka, nigdy nie jest tak silna, jak się wydaje, ani tak słaba, jak się wydaje. Zawsze solidne i efektywne Taxy mają jeszcze jedną przewagę nad niemal każdym innym deckiem w formacie – prawie każdy nowy dodatek przynosi zabawkę godną przynajmniej rozważenia, jeśli nawet nie stałego miejsca w pierwszych 60 kartach. Brightling, Walking Ballista, Remorseful Cleric, to tylko kilka z najnowszych uzupełnień, a już niebawem nadejdą kolejne. Bardzo prężna społeczność graczy, popularność Online i w papierze, nieoceniony Phil Gallagher ze swoim uniwersytetem Thraben oraz możliwość przebudowywania tego super tradycyjnego archetypu, to czynniki zwiastujące Death&Taxes masę sukcesów w nadchodzącym roku. Dla wszystkich nowych i zainteresowanych, podrzucam:

http://www.thrabenuniversity.com/ – strona z artykułami kolegi Gallaghera, regularnie uzupełniania nowymi analizami, wywiadami i pomysłami.

https://www.youtube.com/channel/UC5mRpdTqJQ7UPUYEZ7qMagg – kanał na YT z zapisami gier z Twitcha, gdzie nie tylko na bieżąco testowane są nowe karty i buildy do D&T, ale także inne talie, zależnie od dziwacznych pomysłów sponsorów.

https://discord.gg/hJztDh – link do Discorda Death&Taxes, żywe, konstruktywne, przyjazne dyskusje ze świeżymi wynikami, buildami i pomysłami.

 

  • Eldrazi

ulamog

Drugie i trzecie miejsce na Orlov’s Legacy Event w Pekinie, wygrana na Grand Prix Shizuoka, trzecie miejsce na SCG Classic, top 8 na MKM Series Saragossa, regularnie skakanie po MTGO w tamtejszych Legacy Challenge i Competitive League – tak, Eldrazi naprawdę przeżywają swoją drugą młodość, będąc w ostatnich miesiącach najpopularniejszym (7%) aggro w bieżącej mecie. Paradoksalnie, spory udział w tym miało przetrwanie banów przez grixisowe strategie, które po osłabieniu stanowią jeszcze smaczniejszy kąsek niż wcześniej, a przecież pierwszoturowy Chalice of the Void zapewnia tyle samo darmowych punktów, co zawsze. Ponieważ po utrąceniu Grixis Delvera z fotela lidera format nieco spowolnił, o dziwo nie zwracając się ku turn1 combo, Eldrazi mogą pozwolić sobie na buildy umożliwiające wypluwanie naprawdę wielkich krów pokroju Ulamoga, czy to za sprawą Grim Monolithów, czy używaniu Glimmerpostów. Nadchodzący dodatek raczej nie przyniesie tej talii wielkich wzmocnień, ale nie jest to jej raczej potrzebne. Fajny wybór dla nowicjuszy (niewiele rzeczy cieszy równie mocno, co miażdżenie oponenta amorficznymi klocami za 8 – 10 many z trzech lub czterech landów), jeszcze lepszy dla graczy turniejowych.

 

  • 5c Humans

reflector mage

Kolejna opcja na przeprowadzkę z Moderna do Legacy z dwiema istotnymi różnicami w postaci Karakas i Wastelandów. To talia, która nie osiągnęła jeszcze niczego szczególnego i niejeden z bardziej doświadczonych graczy z pewnością obśmieje się w głos widząc taki mój typ na sensowny deck roku 2019, ale mimo wszystko pozwolę sobie na takie jasnowidztwo z przymrużeniem oka. Pięciokolorowe ludziki potrafią wszystko to, co w Modernie, a z silniejszymi landami i Imperial Recruiterem nawet więcej. Ten toolbox wciąż częściej występuje na MTGO niż na papierze, ale jeśli lubicie eksperymenty lub przechodzicie między formatami, można mieć z tym naprawdę sporo zabawy, zwłaszcza w perspektywie nowego dodatku.

 

  • Stoneblade

To już zupełnie inna bajka, żadnego wydziwiania i cudowania, po prostu solidna, sprawdzona konstrukcja, która jeszcze przedwczoraj wygrała Competitive Legacy League, tydzień temu Legacy Challenge, a miesiąc temu na Grand Prix Shizuoka dwie różne jej wersje znalazły się w top 8 tamtejszej bardzo specyficznej sceny turniejowej na prawie 1500 graczy.

stoneforge full

W pierwszych dniach po wygnaniu DRSa z formatu wiele osób określało Stoneforge Mystica najlepszą kartą w Legacy i choć może z dzisiejszej perspektywy nie jest to prawda absolutna, to samo stwierdzenie z pewnością nie leży od niej bardzo daleko. To zdecydowanie najlepsza kontrolna talia po Miraclach i Grixis Control, łącząca najlepsze elementy tego archetypu z solidnym aggro. Dla zainteresowanych newsami i dyskusjami podajemy link do Discordu fanów Stoneforge Mystica:

https://discord.gg/V3dE6P

 

  • 4c Loam

knight of reliquary

Moim zdaniem to właśnie największy „przegrany” w wyścigu o zgubioną koronę władcy formatu. Talia tak wszechstronna, opresyjna, wzmocniona bajerami w postaci Assasin’s Trophy, Knight of Autumn czy nową Vraską, miała gnieść kontrolę, zjadać aggro i powstrzymywać combo, kręcąc po stole Wastelandami. I choć tu również możemy wymienić kilka online’owych laurów, trudno o bardziej definitywne dowody potęgi 4c Loama w nowej mecie. Nie jest to też w żadnym razie wybór, który rekomendowałbym nowym graczom, gdyż nawet od osób obeznanych w Legacy wymaga on mnóstwo skupienia, umiejętności i znajomości planu przeciwnika.

Dlaczego zatem uważam, że warto grać tą talią w nadchodzącym roku? Ponieważ wciąż jestem przekonany, że po detronizacji Grixis Delvera nie ma drugiej równie wszechstronnej i uniwersalnie mocnej, zrównoważonej talii w formacie, łączącej prison, midrange, siłę planeswalkerów, tanich i wyposażonych w koszmarne zdolności jednostek, oddziaływanie z grobem, uniwersalny removal i card advantage. Pytanie o miejsce Loama w formacie uzyska odpowiedź niebawem, gdy ostatecznie okaże się, czy i jak bardzo nowości wzmocnią konkurencję.

 

COMBO:

zackstella_magic_showandtell

  • Show&Tell

O rozlicznych zaletach tego archetypu, budzących frustrację i zazdrość graczy wielu innych talii, pisaliśmy tutaj.

Obok reanimacji, to właśnie Show&Tell w jego dwóch najpopularniejszych odmianach, typowany był na naczelne straszydło formatu. Tylko w ostatnim miesiącu znajdziemy piętnaście różnych lig i wyzwań z MTGO z Showem w roli głównej, a choć popularnością w mecie zrównuje się z Eldrazi, przeważając nad innymi combo strategiami, turnieje papierowe są dlań jak dotąd mniej szczęśliwe. Battlebond przyniósł fajny dodatek w postaci Arcane Artisana, pozwalającego ogrywać tradycyjny hejt nieco elastyczniej, niż przedtem, lecz z nowościami czy bez, Show&Tell to po prostu straszliwa, oszukańcza maszyna do kradzenia punktów na turniejach dużych i małych, pozwalająca zrobić Day 2 na GP nawet człowiekowi uczonemu jej obsługi przez weekend przed turniejem (ture story!).

 

  • Reanimator

entomb

Jedno z najbardziej ikonicznych i najprostszych w obsłudze combo miało opanować Legacy niczym rak, na którego każdy próbował zaszczepić się natychmiast po ogłoszeniu wyroku na DRSa. O dziwo, udało się – Reanimacja w swych różnych, zreanimowanych (he-he) formach, od RB, przez UB, po Tin Finsy, mono-Blacki oraz inne Reani-Depthso-cuda-niewidy nie zawłaszczyła formatu, ale bynajmniej nie straciła na popularności.

Tak jak w naszym pierwszym artykule, wciąż uważam, że to absolutny numer 1 dla nowicjuszy, dający masę zabawy, radości i nauki, a także niezmiennie dobry straszak na prawie każdy turniej. Tu jednak próżno szukać wielkich wygranych w minionych miesiącach, a dopóki Surgical Extraction będzie leżeć na stołach częściej od Wysp i Brainstormów, nie sądzę, by wiele miało zmienić się w tym temacie.

 

  • Storm

tendrills full

Storm nieszczególnie przejął się ubytkiem Gitaxian Probe ze swojego arsenału, pozostając mocny i popularny na MTGO, gdzie granie nim jest wygodniejsze i relatywnie prostsze od papierkowej roboty. Czy niedaleka przyszłość przyniesie temu archetypowi znaczące wzmocnienia? Wątpię, ale przy tak solidnej bazie do nauki jak TheEpicStorm i żywym community, nie martwiłbym się o losy jednego z ostatnich pierwszoturowych zabijaczy w formacie. Z DRSem czy bez, do dziesięciu w Legacy wciąż liczy się ciągle tak samo. Poniżej link do artykułów, wywiadów, poradników oraz całej reszty świetnej roboty w wykonaniu Bryanta Cooka:

https://theepicstorm.com/

 

  • TurboDepths

dark depths

Kolejny deck szalejący po internetach, na ledwie miesiąc wstecz zaliczający dziesięć topów w tamtejszych ligach i eventach. Niewiele bezpośrednio zmieniło się dla tej talii w związku z banami, acz osłabienie szybkich, wciskających kij w szprychy Delverów na pewno pomogło podnieść popularność i poprawić wyniki. Kolejna talia dobra na początek, łącząca wybuchowość z discardem i mainowym hejtem w postaci Igieł, wbijanych w to, co przeszkadza najbardziej. Nie wyobrażam sobie wielu wzmocnień w nadchodzącym roku, lecz po prawdzie ta talia niezbyt ich potrzebuje. Tani w składaniu, solidny w graniu, Turbo Depths nada się i na GP i na FNM.

 

CONTROL:

terminus

  • Miracles

Nareszcie, trzecia procentowa siódemeczka formatu, numer jeden kontroli, wygrywający MKM Series w Paryżu, Eternal Weekend Pittsburgh i GP Richmond (plus top 4), robiący top 8 na Eternal Weekend Azja, zaś o popularności i wynikach na MTGOnline nie chce mi się już nawet wspominać. Miracle nie słabną, kręcą nosem na Teferiego, odkopują starocie pokroju Accumulated Knowledge, o które ciągle kłócą się między sobą, przebudowują na dwa-trzy różne typy i kolory, a z miracli poza Terminusem zaraz pozostanie im tylko nazwa. I co? To wciąż najlepsza, najnudniejsza, najbardziej kompletna kontrola Magicka i bardzo wątpię, by cokolwiek w przyszłym roku miało to diametralnie zmienić. Masa testów, wyników, świetne dyskusje, raporty, kompleksowe sideboard-guidy, wszystko to pozwala wygodnie przesiąść się z innych talii za stery tej klasycznej limuzyny. Kto chce płakać dalej za wspomnieniami o nieskończenie kręcącym się „bączku” – niech to robi i traci czas dalej. Miracli nie da się lubić, warto nimi grać, a kto chce dowiedzieć się więcej, niech zajrzy pod ten adres, gdzie współtwórcy talii i najlepsi gracze gadają non stop, co jest dobre, a co nie:

https://discord.gg/wtBqYF

 

  • Grixis Control

kolaghans-command-art-cropped

Ciekawostka, że ta talia, choć często spotykana i nieźle radząca sobie online, największe sukcesy święci w dużych, papierowych turniejach. Podwójne top 8 w GP Shizuoka, top 4 przed tygodniem w Orlov’s Legacy Event w Pekinie, top 8 w Eternal Weekend Pittsburgh, podwójne top 8 w MKM Series w Paryżu, top 8 i podwójne top 16 na GP Richmond – sporo punktów jak na talię, na którą niektórzy patrzyli początkowo jak na odrzut po zdezelowanym banami Delverze. A jednak czas pokazał, że zdrowy rozsądek w Legacy popłaca. Usprawnijmy manabase, zwolnijmy nieco tempo, dorzućmy discardu, wywalmy Delvery i zobaczmy, co wyjdzie. Okazuje się, że jest dobrze, a im dalej w stronę stabilizacji formatu, tym jeszcze lepiej będzie. Dyskusje o wszystkim, co grixisowe, znajdziecie tutaj:

https://discord.gg/Ukngjq

 

INNE:

  • Burn

lightning-bolt-mtg-banner

Śmiać się z Burna można zawsze, ale w głębi duszy wszyscy przyznacie, że po prostu nie chcecie grać przeciwko niemu. Gdyby UB Shadow nie okazał się przebojem jednego Pro Toura i na stałe zagościł na szczycie formatu, stałby się karmą dla Burna pokroju tego, czym dla MonoRed Prison był Grixis Delver. Podobnie jak swój niebiesko-czerwony, delverowy braciszek, Burn, wzmocniony Risk Factorem, nadchodzącym Light Up the Stage i kto wie, czym jeszcze, ma sporą szansę na dobre przestać być obiektem drwin, co pokazało już podwójne top 8 w pekińskim Orlov’s Legacy Event. Najważniejsze jednak, że spalarka to świetny temat na start w format, zwłaszcza, gdy ktoś lubił zabawy z ogniem już na poziomie Moderna i zamiast kosztu duali musi obawiać się tylko Chalice’a na 1 w pierwszej turze.

 

Co może przynieść nowy dzień?

W kwestiach czysto karcianych wszystko zdaje się być w najlepszym od dawna porządku. Nowości dopływają, zabawek jest masa, każdy może wybrać praktycznie cokolwiek i bawić się tym z sensem. Problemy leżą raczej na innej płaszczyźnie.

Pierwszy, godny rozważenia, to przeniesienie ciężaru promocji i rozwoju MTG na Arenę, kosztem MTGO, które, choć i tak prawie niewspierane, stanowi niezwykle ważny poligon doświadczalny dla mnóstwa graczy Legacy, pozwalając także pograć kartami niedostępnymi dla wielu w papierze. Wątpię, by Legacy jako format dostępny na Arenie miał pojawić się w przyszłości tak bliskiej, jak rok 2019, o ile w ogóle. Czy faktycznie społeczność graczy najsilniejszego formatu powinno obchodzić uesportowienie (co za słowo…) Magicka na poziomie Standardu – czas pokaże, lecz jeśli ciężar starań i zainteresowań Wizardów również przeniesie się w większości tam, Legacy może szybko stać się zabawą dla wąskiej grupy maniaków, zwłaszcza przy ograniczeniu papierowych turniejów.

Co w tej materii przyniesie odejście od Grand Prix na rzecz Magic Festów? Być może trzeba będzie skierować się całkowicie ku MKM Series, lecz znacznie bardziej żywotnym problemem jest staranie się o nowych graczy w lokalnych społecznościach. Zapraszajcie, pożyczajcie, proxujcie, tłumaczcie, organizujcie własne, choćby i małe turnieje oraz w miarę możliwości wspierajcie cudze. 10 cebulionów dolarów przeznaczonych na promocję MTG w Standardzie na rok 2019 nie pomoże Legacy w powiększeniu puli graczy, to może udać się tylko przy wspólnej robocie, zabawie i pokazywaniu, że są w tej bardzo fajnej grze rzeczy ciekawsze, niż zagrywanie Carnage Tyrantów w czwartej turze lub kręcenie Nexusów w nieskończoność z Teferim.

day's undoing

Sam bardzo cieszę się z mijającego roku. GP Birmingham, Eternal Weekend w Paryżu, lokalne turnieje, jak Paprykarz czy Force of Will – wszystko to pozwoliło mi bawić się w Legacy jak nigdy wcześniej i wzmocniło w chęci wciągnięcia w to kolejnych, świeżych graczy. Wielkie brawa dla Grzegorza Kowalskiego za drugie miejsce w Birmingham, Sylwestra Strużyny za top 8 w MKM Series Rome oraz Macieja Fidzińskiego za top 16 w Nebraska’s War Super Legacy (oraz dla kolegów z Warszawy za wygrywanie naszych łódzkich eventów) i gorące życzenia (burning Wish) z mojej strony, by w nadchodzącym roku wszystkim nam w Legacy dobrze się działo i dobierało!

P.S – jeśli ktoś jeszcze nie wie, jak wielkim badziewiem jest Ultimate Masters i dlaczego nie warto rujnować się na boxa, niech obejrzy Profesora z Tolarian Community College, otwierającego 7 boxów z których żaden nie zwróciłby się bez toppera, a 5 z tych 7 nawet z topperem wychodziło ledwie na zero zaraz po premierze setu. O, tutaj:

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s