Nicol Bolas tribal – EDH

Image result for nicol bolas
Nicol Bolas god Pharaoh – Felipe Bonfim

„the mind-ripper, the deathbringer, the winged dark that terrifies your dreams. The first to witness the sun rise on Dominaria, and the last to watch it set for the final time” Nicol Bolas about himself

Kilka osób prosiło mnie o opisanie mojego Bolas tribal na blogu. Dotychczas się wstrzymywałem, bo deck był wielokrotnie przerabiany, ale wreszcie osiągnął chyba zadowalający mnie poziom by móc się nim podzielić.

Zanim zaczniemy, mały disclaimer: nie jest to w najmniejszym stopniu deck kompetytywny. Wiele kart, które tutaj włożyłem są w nim tylko dlatego, że mają jakiś związek z Bolasem. Można było ten deck zrobić o wiele bardziej optymalnie jeśli chodzi o odpowiedzi i koszt w manie. Tak więc spójrzcie na niego z przymrużeniem oka:). Oczywiście nadal jest to build który bardzo płynnie jest w stanie wygrać ale to o co najbardziej mi chodziło to wyrazić poprzez deck samego Bolasa: wredną, złośliwą jaszczurę z kompleksem władzy i przerośniętym ego, noszącą hipsterski szaliczek.

Win condition

Deck został zbudowany jako Grixis Control. Co oznacza, że naszym celem będzie kontrolowanie stołu i powolne zdobywanie przewagi. Nie chciałem wkładać żadnych infinite combo do decku by nie stracił on casualowej otoczki. Zwyczajowo deck wygrywa na kilka różnych sposóbów.

Po pierwsze ze względu na ilość removalu, kontr i sweeperów często udaje się wygrać ultimate’em któregoś z Bolasów: najlepiej naszego commandera. 

Po drugie często grę wygrywa nam nasz zestaw bogów w kolorach Grixis:

Gramy ich oczywiście ze względu na flavour:) ale sami w sobie też są dość mocarni. Dodatkowo we trójkę tworzą fajne synegie. Scorpion God zabija małe ludziki, Scarab wskrzesza je po naszej stronie a Locust God korzysta zarówno ze scry ze scaraba jak i draw ze scorpiona. Często gry wygrywa sam Locust God (np. Locust God + Waste Not + np. Wit’s End), który jest bardzo trudny to ubicia i generuje gigantyczne value. 

Po trzecie grę wygrywają nam mocarne karty w bibliotekach/grobach przeciwników. Deck stara się być wredny i złośliwy i grać na tyle na ile może tym co dają nam przeciwnicy: czyli wygyrwamy ich własnymi strategiami.

Odpowiednio zagrane Rise of the Dark Realms, Omniscience, Torment of Hellfire czy Decree of Pain to jest koszmar dla przeciwników. Każda z tych kart oczywiście jest dobra przeciwko innym strategiom. Deck bardzo dobrze gra przeciwko wszystkim deckom na ludzikach (board sweep-> resurrect), deckach graveyard matters ale i przeciwko innym kontrolom, które mają często problem ze zdjęciem naszych planeswalkerów.

Tak czy inaczej, jest to deck, który jest bardzo interaktywny. Nawet jeśli przegrywa, to daje nam bardzo dużo odpowiedzi i umożliwa ciekawe interakcje na stole. Gra się nim bardzo przyjemnie bo wymaga dużo myślenia, analizowania i znajomości innych decków. Nawet jeśli nie wygramy za każdym razem to będziemy się dobrze bawić na poziomie intelektualnym, bo deck oferuje dużo więcej niż po prostu przekręcanie ludzików w prawo i atakowanie za milion dmg.

Nasz Commander i inne Bolasy

Naszym commanderem będzie jeden z dwóch Bolasów – kreatur, ale jedyny, który może zmienić się w planeswalkera. Zależało mi na tym efekcie, żeby pokazać ewolucję postaci poprzez dek. Zagrywamy naszego commandera, przeciwnicy odrzucają kartę, potem gramy Waste Not i Painfull Quandry a także Stole Strategy. Zaczynamy atakować rękę przeciwników i ich własne decki, aż wreszcie dokopujemy się do 7-8 many i transformujemy Bolasa. Tworzy to fajną narrację, gdzie poprzez akcje w grze Bolas zdobył doświadczenia by stać sie tym kim go znamy teraz.

Na początku tego roku Wizardzi zmienili regułę dotyczącą Planeswalkerów: teraz aplikują się do nich standardowe zasady takie jak do Legendary creatures: czyli możemy mieć kilku Bolasów na stole jednocześnie. Więc kiedy już przetransformujemy naszego commandera zagrywamy pozostałych Bolasów, tak by przeciwnik nie wiedział, którego zdejmować w jakiej kolejności.

Każdy z tych Bolasów robi kilka rzeczy które nas interesują: zmuszają przeciwników do odrzucania kart, wskrzeszają rzeczy z ich grobów i gwarantują card advantage dla nas. Najgorsze jednak jest to, że każdy z tych Bolasów, będzie wielokrotnie wracał z grobu i ponownie ustanawiał presję na stół. Standardowy problem przy graniu tym deckiem jest pytanie „czy zabijać commandera?”. Efekt odrzucający karty na wejściu jest bardzo bolesny, biorąc pod uwagę ilość reanimacji z grobów przeciwników którą gramy i profity które dostajemy za to że odrzucają karty. Załóżmy wiec, że zagrywamy Bolasa – 3 karty przeciwników idą do grobu, ktoś Bolasa ubija, 2 ruchy później zagrywamy go ponownie, kolejne 3 karty do grobu. Przy 3 razie mamy już dość many by nie dość że go wpuścić na stół to jeszcze transformować: czyli wygenerowaliśmy przewagę 11 kart. Zagrany potem Rise of the Dark Realm cofający wszystkie rzeczy z grobów przeciwników do nas potrafi skończyć grę. 

Value

Wszystko co opisałem wyżej kosztuje niestety PIERDYLIONY many. W EDH, gdzie grę wygrywają combo, które da się złożyć w pierwszym ruchu musimy mieć pakiet kart, które pozwolą nam utrzymać się przy stole. Podzieliłem je na 3 kategorie:

Counterspelle

Kontry to nasza pierwsza linia obrony. Będziemy grali najlepsze darmowe odpowiedzi jakie oferuje nam Magic. Wszystko po to by jakiś głupi bolt nie zniszczył naszej Kess, albo inny Naturalize naszych mana rocków.

Removal i Mass Removal

Kiedy już jednak czemuś uda się przebić na stół, musimy to usunąć. Zależy nam na tym by wszystko co zabijamy trafiało do grobu: przecież będziemy to stamtąd wskrzeszać. Tak jak pisałem wyżej: są oczywiście lepsze karty niż 
Hour of Devastation ale nie mają one Bolasa na obrazku :> Kilka przykładów co gramy w tej kategorii:

Discard

Trzeci filar naszego decku to hand-disruption. Będziemy chcieli zmusić przeciwników do odrzucenia kart z ręki. Tak jak Bolas zniszczył Gatewatch W Amonkhecie pozbawiając ich możliwości obrony. Łączy się to też z powracającym motywem gdzie wskrzeszamy karty z grobów przeciwników i dostajemy dodatkowe value z naszego Waste Not:

Flavour

Ostatnia grupa kart to karty, które uzupełniają flavour naszego decku. Koncepcja jest taka, by cały deck wyglądał jak the Eldest Reborn – saga z Dominarii pokazująca powrót Bolasa po wydarzeniu znanym jako Mending.

Chcemy więc robić głównie trzy rzeczy: przejmować stwory przeciwników, wskrzeszać je z ich grobów i mieć pełną informację o grze. Kilka z poniższych kart spełnia kilka ról. Np. takie Patient Rebuilding napycha grób przeciwnika a jednocześnei dobiera nam karty. Efekt który ma fajną synergię z Locust Godem. 

Podsumowanie

Deck oczywiście uzupełnia mana base i artefakty które pomogą nam szybciej dojść do potrzebnej 7 many by deck na prawdę zaczął się kręcić.

Pełną decklistę możecie zobaczyć tutaj:

https://manavault.pl/deck/42b96e0770b2f044b37c3bd1478879d8

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s