Legacy: fair decks #2 – UR Delver

Dzisiejszy temat, to fascynujący konglomerat sprzeczności zamknięty w 60 kartach tworzących talię, która na pierwszy rzut oka wygląda, jak zabawka zagubionych w czasie i przestrzeni poszukiwaczy Paupera. Common na commonie, gameplan wyrafinowany niczym saksofonowa solówka w niemieckim pornosie, paradoksalne połączenie tępoty oraz eksplozywności Burna z deck-techem i defensywą kontroli – wszystko to zlepione morderczo nudną i zabójczo skuteczną konsystencją kleju w deck, którym zdoła zagrać każdy, a zwycięstwa nim potrafią spadać na głowy przeciwników z siłą pojedynczego topdecku.

204758

UR Delver pod względem przystępności i popularności wśród osób stawiających pierwsze kroki w Legacy przewyższa nawet Reanimację, ustępując być może jedynie klasycznemu Burnowi. Od swego „starszego brata” jest jednak znacznie lepiej rozwinięty, wszechstronny, a nawet w pewien sposób groźniejszy. Oto talia z dostępem do pierwszoturowej muchy 3/2, która często potrafi zamęczyć przeciwnika tłukącego po stole czarami niczym klapkiem, niszczącego wszystko inne, z landami włącznie. Chcesz utłuc muchę 3/2 lub zagrać jakieś nonsensowne, wydumane combo w pierwszej turze? Dopłać 1. Jeśli Daze to za mało lub zbyt późno, Force of Will pomoże tym bardziej. Chcesz się bronić przed muchą 3/2 jakimiś bezsensownymi stworkami? Lightning Bolt rozwiąże problem.

Ale przecież nie samym Delverem żyje człowiek – przydadzą się inne tanie jednostki, odpowiednio szybkie i tanie, rosnące z radości z każdym Brainstormem, Ponderem czy paleniem rzucanym przez nas w twarz oponenta. Monastery Swiftspear lub Stormchaser Mage podkręcą i tak zwykle mordercze tempo, narzucane przez Delvera. Tam, gdzie z jakiegoś powodu trzeba wyhamować, przychodzi nam w sukurs Young Pyromancer lub True-Name Nemesis, a jeśli z jakiegoś powodu gra potrwa dłużej, niż byśmy chcieli, paliwo w silniku naszej machiny zagłady uzupełni Bedlam Reveler.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Dość często zdarza się, że napotkamy talie wypchane removalem, z którym nasze tanie, małe stworki nie zdołają sobie poradzić. Wówczas należy wziąć sprawy we własne ręce, częstując oponenta Lightning Boltem, Chain Lightning, darmowym Fireblastem znienacka, czy wreszcie Price of Progress. Ten ostatni szczególnie srogo karze przeciwników za granie przekombinowanymi taliami z masą dziwnych, drogich landów. Co prawda w naszym decku dwa Volcanic Islandy są tańsze od wszystkich innych kart razem wziętych, ale możemy poradzić sobie bez nich w wersji budżetowej – talia z większą ilością basiców może stracić nieco na tempie, jeśli nie przemyślicie, czego szukacie fetchlandami, ale równocześnie nie obrywacie po łbie własnym Price of Progress, a przede wszystkim lepiej radzicie sobie z wrogimi Wastelandami, potrafiącymi zniszczyć deck grający tak niewiele źródeł many.

Shocklandy od biedy mogą zrobić za ekwiwalent duali, choć należy uważać na tempo utraty HP. Punkty życia spadają tu bardzo szybko głównie ze względu na superhiperturboultraekstra agresywny charakter talii – praktycznie nie istnieje tu odgórnie założony plan obrony inny niż okazjonalne palenie mniejszych jednostek przeciwnika. Jeżeli przeciwnik spycha nas do defensywy, zmuszając do kopania w kartach za wytrychami, których z założenia nie ma tutaj zbyt wiele, znaczy to, że coś poszło bardzo nie tak, jak byśmy chcieli.

become immense

cryptic serpent

Inne budżetowe opcje i wariacje otwierają się same – Cryptic Serpent może być świetną odpowiedzią na Gurmag Anglery innych Delver decków, możemy też dodać pojedynczy zielony land, by w decydującym momencie zaskoczyć przeciwnika rzuconym za 1 manę Become Immense. Young Pyromancer stracił na popularności odkąd wraz z Deathrite Shamanem format opuścił też Gitaxian Probe – karta, z której ta talia korzystała bardzo efektywnie, a wraz z jej utratą straciła też synergię z małym piromanem plującym hordą ognistych tokenów.

UR Delver to talia niezwykle szybka, dynamiczna i prostolinijna. Jej plan to narzucenie opresyjnego tempa, które nawet zaburzone odpowiedziami przeciwnika, zwalnia dopiero w chwili, gdy jego punkty życia oscylują w granicach wartości Lightning Bolta dobranego na pustą rękę. Deck ma wiele ograniczeń – nie zajrzy oponentowi w rękę, nie wykręci cudów na kiju w pierwszej / drugiej turze, nie lubi, gdy ktoś radzi sobie z jego jednostkami i ginie tragicznie od wszystkich „tax-effectów” jak Thalia, Guardian of Thraben, Wasteland, Sphere of Resistance lub Chalice of the Void. Mimo to, dzięki niskiemu progowi wejścia i relatywnej prostocie w rozumieniu, jak wykorzystać siłę tanich, szybkich kreatur z darmowymi kontrami (kosztowny zestaw FoWów możecie spróbować zastąpić Spell Piercami lub Disrupting Shoal), szybko załapiecie rytm, łatwo poznacie format i napsujecie krwi niejednemu Johny’emu z jego kartami z kosmosu. A własne karty do tej talii w trzech czwartych wyjmiecie z decków do Paupera i zakurzonych pudeł po ostatnich Standardach.

Na koniec – zdjęcie gracza, którego przeciwnik dobrał Price of Progress z topa na pustą rękę po stracie wszystkich jednostek!

pop face

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s